BADEN POD WIEDNIEM

BADEN, AUSTRIA.

…” Podróżując przez świat i poszukując piękna, musimy nieść je ze sobą, inaczej nigdy go nie odnajdziemy”…

Ralph Waldo Emerson.

Podróżowanie w dorosłym życiu, to wcale nie taka prosta sprawa. Nawet jeśli nie ma się prawdziwej, jak polska tradycja nakazuje, rodziny 😉 … Pomijając kwestie finansowe, to wszystkiemu winne obowiązki… I jeszcze raz obowiązki…

Bo pracować przecież trzeba. Urlopu w tej pracy, co kot napłakał… Marne 28 dni…A do tego, jeżeli mieszka się za granicą, trzeba by i krewnych odwiedzić od czasu do czasu. Choć to już raczej mało ma wspólnego z urlopem 😉 To chwilami jest jak ciężka praca :D…

Ale do czego zmierzam?

Otóż chodzi o to, że jak się tak zerknie na google maps, i zrobi tzw, z angielska “bucket list”, to życia by człowiekowi nie starczyło, żeby to wszystko zobaczyć…Z tegoż owóż powodu, niestety trzeba mieć świadomość, że do niektórych destynacji  zmierzamy pierwszy, ale zarazem i ostatni raz… Mało to optymistyczne, ale takie są realia…

Dlatego właśnie moja prywatna lista miejsc do których wracam, albo przynajmniej staram się wracać 😜 albo przynajmniej mam w planie powracać 😆 albo przynajmniej mam w planie się starać powracać 🙈 jest bardzo krótka.

Motel Baden, widok na Dolinę Helenental

Szczególne miejsce na tej liście zajmuje właśnie Baden. Urokliwe miasteczko  znajdujące się w rejonie tzw Niederosterreich, czyli Dolnej Austrii, niecałe 30 km na południe od pięknego, dumnego Wiednia. Miasteczko, którego nigdy nie postrzegałam z perspektywy podróżnika czy turysty, podobnie, jak nie patrzę w ten sposób na Kraków, czy obecnie Londyn…Baden na zawsze pozostanie po prostu moim drugim domem 🙂 Stąd i opis miasteczka bardziej sentymentalny, niż turystyczny 😀

Baden Hauptplatz

W każdym razie, jakby co, to z góry przepraszam, za moje absolutnie bezkrytyczne nastawienie do tego austriackiego uzdrowiska, gdzie zapach siarki czasem przyprawia o mdłości 😀

Baden , Rosarium

I nie, nie jest to spowodowane potajemnymi związkami z piekielnymi czeluściami, mimo, że moją osobę wielu by z tym skojarzyło 😁😜To okoliczne źródła siarkowe, cel podróży wielu ludzi w różnym wieku. Słowo „baden” wszak po niemiecku znaczy ” kąpać”…

Jako mały brzdąc, przyjeżdżający z szarej i jednak biednej, w tamtym okresie, Polski okresu PRL-u, rzecz jasna zwracałam uwagę na zupełnie inne atrakcje, niż dzisiaj. Uwielbiałam kolorowe sklepy, place zabaw, inne niż w domu nad Wisłą wesołe miasteczka….Inne zabawki, inne jedzenie, inne wszystko… Dla mnie jako dziecka – nie – lepsze, czy gorsze, po prostu inne.

Baden, Kurpark

Zawsze czyste i perfekcyjnie zadbane małe uliczki, mnóstwo kwiatów w oknach, zapach wspomnianej siarki, kiedy bawiłam się w małym ogródku nad Schwechatem, rzeką przepływającą przez Baden. Opowieści babci o Beethovenie i jego domu na jednej z uliczek, o Mozarcie, o Straussie, o cesarzu Franciszku i księżniczce Sisi, spacery po Rosarium, cudownym różanym parku, czy robienie zdjęć w sąsiednim Dobelhof Park, to obrazy, które ciągle mam przed oczami, mimo upływu wielu, wielu lat….

Baden, Hauptplatz

Obrazy, które żyją w mojej pamięci, nie tylko dlatego, że jestem do nich szczególnie przywiązana, ale również ze względu na to, że to małe miasteczko nie zmieniło się prawie wcale przez ostatnich 40 lat….A przynajmniej nie aż tak, jak inne miejsca mojego dzieciństwa.

I właśnie dlatego kocham Baden tak bardzo.🥰

Tutaj czas się zatrzymał, mieszkańcy tego miasteczka pielęgnują wygląd ich otoczenia, i są z niego dumni. Nie znajdziesz tu wielkich centrów, czy galerii handlowych, których budowa byłaby przyczyną zrujnowania natury, albo miejsc sentymentalnych…Nie znajdziesz tu wysokich, nowoczesnych wieżowców od których aż oczy krwawią, zwłaszcza kiedy urosły w miejscach zupełnie nieodpowiednich.

Baden, Schlosser Gaschen

Baden nie straciło ani krzty swojego uroku przez te lata.

Ci z Was, którzy nigdy tam nie byli, muszą uwierzyć mi na słowo 😀

Sposobów i możliwości dotarcia do Baden z Wiednia, jest co najmniej kilka. Oczywiście wszystko zależy od miejsca początkowego podróży. 

Baden, Rosarium

Dawniej, za czasów mojego dzieciństwa, kiedy ( o zgrozo!!! ) istniały granice, podróż pociągiem czasem trwała nawet ok 10h, do samego Wiednia, potem jeszcze trzeba było przedsięwziąć różne kombinacje, aby dostać się do Baden. Podróże samochodem bywały równie długie, bo przecież służby graniczne miały czelność sprawdzać dokumenty… także trochę to trwało…

Doblhoffteich, Staw Doblehoff

Dziś, w czasach wygody i dobrobytu możemy w jakieś 6h do 7h dojechać samochodem z Krakowa do Baden. A jak ktoś niejeżdżący, to mamy i samoloty. Autobusów nie polecam, bo podróż nimi nadal długawa, chyba, że małe vany przewozowe, to już bardziej racjonalny pomysł.

Kasyno Kongres Baden

Z Krakowa bilety lotnicze do Wiednia, powiedziałabym, tanie jak barszcz. Z Londynu również ceny przyzwoite. Nawet latem. Niestety, ze względu na to, jak wyglądają obecnie podróże samolotami, sama wyprawa na lotnisko, odprawy, itd , to wszystko konsumuje więcej czasu niż sam lot. Naturalnie w zależności od tego skąd do Wiednia podróżujemy.

Natomiast jak już znajdziemy się w Wiedniu, to opcji dotarcia do Baden jest kilka. Musimy oczywiście zlokalizować dworzec na którym jesteśmy ( jest ich Wiedniu kilka, komunikacja w Wiedniu ukaże się w moim blogu o stolicy). Dworcem z którego można złapać pociąg do Baden, jest Wien Hauptbahnhof. Podróż trwa nie więcej niż 30 min i kosztuje ok 7 euro. 

Kasyno Kongres Baden

Jeśli podróżujemy z lotniska Schwechat w Wiedniu, mamy z niego pociąg do samego Hauptbahnhof właśnie.  Spod Opery Wiedeńskiej mamy również do dyspozycji tramwaj – Wiener Lokalbahnen , podróż nim jest dłuższa, niż pociągiem, ale o wiele przyjemniejsza 🙂

Taxi serdecznie nie polecam,  chyba, że ktoś podróżuje z walizką eurasów…

I tak oto właśnie dochodzimy do punktu głównego : pobyt i jego koszty. 

Austria, umówmy się, nie należy do tanich krajów sama w sobie. A Baden, jako uzdrowisko jeszcze te ceny czasem podwaja… Dlatego w zależności od naszego budżetu radziłabym rozważenie kilku opcji : opcja B&B ( lub coś podobnego) zlokalizowana w Wiedniu, najlepiej w okolicach wspomnianego Dworca Głównego, to pozwoli na łatwe poruszanie się nie tylko po stolicy Austrii, ale i okolicach.

Winnice pomiędzy Baden a Sooß

Jeżeli natomiast mamy możliwość wydania pieniążków na pobyt w samym Baden, jest tam sporo pięknie położonych pensjonatów i hoteli. Osobiście mogę polecić Motel Baden,  lub kilka apartamentów, które można zabukować przez Booking.com.

Doblhoffteich, Staw Doblehoff

Co zobaczyć w Baden?

Już samo położenie tego miasteczka jest cudownie malownicze i ma absolutnie niepowtarzalny urok. To jedno z najbardziej znanych uzdrowisk, już za czasów dworu Habsburskiego, jest otoczone lasem Wiedeńskim, Doliną Helenental i winnicami sąsiednich miejscowości. Jeśli jesteście amatorami długich spacerów, bądź wycieczek rowerowych, macie tutaj spore pole do popisu. Dobelhof Park, Kurpark, Gutenbrunner Park, nastrojowe urokliwe uliczki w stylu biedermeierowskim, można by wyliczać kilometrami mapkę Baden bei Wien, po którym można dreptać godzinami, i ciągle znajdować coś nowego 😀

Baden, Rosarium

Do moich ulubionych miejsc należy zdecydowanie Rosarium.

Rosarium to ogród z ponad 30tys krzewów różanych, blisko 900 gatunków z całego świata. I tak naprawdę żadne zdjęcia nie oddadzą piękna tego miejsca.  Dziś, oprócz krzewów różanych, w Rosarium można oglądać wiele innych roślinnych piękności, a dodatkowo, w tym roku artyzmu temu parkowi dodaje wystawa fotografii z całego świata.

Ale Baden to nie tylko piękno natury, otaczające lasy i niekończące się pola winogron, to również historia.

Dobelhoff Park

To zabytkowe kościoły, ruiny zamku Rauhenstein z wieżą widokową, to pomnik Trójcy Świętej na malutkim badeńskim ryneczku, gdzie latem właściciele serwują wino z pobliskich winnic, to stare prześliczne kamieniczki, w których czasem warto poszukać heurigenów.

Winnica w Sooß

A co to heurigen? Zazwyczaj przytulna knajpka, gdzie można zjeść Wiener schnitzel, ogromny kotlet schabowy, albo przepyszne Marillenknödel, czyli morelowe knedle, popijając lokalnym winem ze świeżo zebranych owoców, lokalnymi nalewkami lub po prostu pysznym piwkiem 😛

Baden, Kurpark

Kuchnia austriacka jest dosyć zbliżona do polskiej. Dużo w niej klusek, serników, ziemniaków i kiełbasek. Oczywiście zawsze jest okraszona regionalnymi sposobami przyrządzania, co nadaje daniom specyficzny wydźwięk. Więcej o smakach Austrii już niedługo w naszym kuchennym dziale 😀

Jeśli chodzi o porozumiewanie się z tzw tubylcami – w Wiedniu można porozmawiać w niektórych miejscach po angielsku, w mniejszych miasteczkach, raczej znajomość niemieckiego bardzo się przyda. 

Baden, Teatr

Także pogoda w Austrii jest bardzo podobna do polskiej. Dawniej – srogie zimy, śniegu po kolana, cudowne wiosny , ciepłe lata przechodzące w kolorową jesień. Dziś wygląda to nieco inaczej. Rekordowe upały, znikome ilości śniegu zimą – podobnie jak w całej Europie, każdy jest w stanie stwierdzić, że coś się niepokojąco zmienia w tej materii….

Baden, Kościół Świętego Stefana

A jakieś zakupy?

Artykuły pierwszej potrzeby można nabyć w lokalnych, małych supermarketach wtopionych elegancko w tło miasteczka. Do dyspozycji mamy : Billa, Spar, Lidl, Zielony Market. Liczne małe sklepiki również pozwalają na nabycie żywności czy pamiątek. Baden posiada także mnóstwo kafejek, cukierenek i restauracji, a nawet Kasyno.

Czy w Baden jest bezpiecznie?

Jako osoba podróżująca nie tylko w towarzystwie, ale również solo, mogę zdecydowanie potwierdzić, że ten austriacki kurort jest przutulny i bardzo przyjazny. Łatwo się po nim poruszać, naprawdę bardzo trudno się zgubić. No,chyba, że idzie się do sąsiedniego miasteczka pieszo, podążając wiernie za google map, jednocześnie rozmawiając przez messengera z rodziną w Polsce… Wtedy czasem można się niespodziewanie znaleźć na drodze szybkiego ruchu, gdzie miny kierowców na Wasz widok, mówią wszystko… 🙈

W Baden niemal wszędzie historia przeplata się z naturą, a współczesność nie narusza tego idealnego wręcz stanu. Nie narusza od lat…To niewielkie miasteczko, w sąsiedztwie jednej z największych stolic Europy, jest doskonałym przykładem na to, że cywilizacja nie musi deptać i zakopywać pod gruzami lat, tego co warto pielęgnować i szanować… Przykładem na to, że mimo braku galerii handlowych, fast foodów, niezliczonej ilości supermarketów, można stworzyć dla turystów atrakcyjne miejsce. Atrakcyjne zarówno dla szukających aktywnego wypoczynku, jak i pragnących odpocząć w spokoju, w naturalnym spokoju… Jest wreszcie przykładem tego, że może jest jeszcze nadzieja, że człowiek będzie szanował takie oazy. Dlatego, jeśli będziecie w Wiedniu lub okolicach, z całego serca polecam, jeśli nie pobyt, to choć odwiedzenie tego malowniczego miasteczka w Dolinie Helenental. 

Miasteczko jest małe i przytulne, można piechotą, zażywając świeżego powietrza, zwiedzić całą oklicę. Jeśli jednak chcielibyście dowiedzieć się więcej na temat tej miejscowości i okolicznego transportu, wszelkie potrzebne informacje możecie znaleźć tutaj.

Baden pod Wiedniem. Historyczny kurort, pachnący świerkami i tysiącem róż 🙂

Rzeka Schwechat

2 odpowiedzi na “BADEN POD WIEDNIEM”

Dodaj komentarz