MALAGA

PIECHOTĄ PO MALADZE

…” Dalekie podróże mają to do siebie, że przywozi się z nich coś zupełnie innego, po co się pojechało…”

Nicolas Bouvier.

Wyjeżdżając kilkanaście lat temu z Krakowa, nie przypuszczałam, że przez długie lata to Polska będzie dla mnie wakacyjną “zagranicą”… Przez blisko połowę tego okresu bowiem, jedyną trasą jaką pokonywałam, był kierunek : Londyn —> Kraków. Złożyło się na to wiele różnych okoliczności, które miały mniejsze lub większe znaczenie. Ale temperament i osobowość “powsinogi na walizkach” ostatecznie wygrała z wszelkimi przeciwnościami. 

Nadszedł zatem dzień, kiedy oznajmiłam mojej drugiej połowie : lecimy do Hiszpanii!

Malaga molo

Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, że ten kraj zdobędzie w moim sercu tak szczególne miejsce razem z Krakowem i austriackim Baden… Do tego stopnia, że rozpoczęłam naukę hiszpańskiego w moim wieku ( ! )… 😀

Pierwszym rejonem, jaki odwiedziliśmy w malowniczej Hiszpanii była Andaluzja, a dokładniej Malaga. Tak, dobrze kojarzycie, to Costa del Sol. Obecnie jeden z najbardziej popularnych rejonów Półwyspu Iberyjskiego. Latem jest tu tłoczno i upalnie. Naszą jednak zasadą jest podróżowanie, w miarę możliwości rzecz jasna, poza tzw sezonem. Nie tylko ze względów finansowych. Przede wszystkim właśnie, aby uniknąć wakacyjnych tłumów. 

Malaga centrum

Malaga jest miastem nieco większym powierzchniowo od Krakowa, posiadającym równie długą historię, po którym bardzo łatwo się poruszać. Jest ono stolicą prowincji o tej samej nazwie. Dobrze oznaczone autobusy miejskie (bilet do nabycia u kierowcy), dwie linie metra, oraz pociągi podmiejskie, wszystko w bardzo przystępnych cenach, daje turystom możliwość zwiedzania okolicy na własną rękę, bez żadnych problemów. Potrzebne informacje, na temat publicznego transportu na Maladze możemy znaleźć na stronie malaga-university.org.

Ale dla zaprawionych spacerowiczów zwiedzanie na piechotę nie powinno sprawić żadnych trudności :p 

Czy takie było założenie? Nie do końca…. Po latach nie-podróżowania, człowiek wychodzi z wprawy… Nie mówiąc już o tym, że ten kawał czasu, jaki minął od mojej ostatniej wyprawy, z prawdziwego zdarzenia, okazał się przepaścią w samym nawet sposobie podróżowania…Pojawiły się tony stron internetowych, fejsbuki i inne instagramy… Wszystkiego musiałam się uczyć od nowa…A początki do łatwych nie należały…Stąd jakość zdjęć, czy planów zwiedzania, im odleglejsze w czasie, tym bardziej “nietypowe” nieporadne, i w niczym nie przypominające naszych obecnych podróży. 

Malaga port

Od czasów Malagi, mój sposób organizowania wyjazdów przeszedł swoistą ewolucję. Co jednak nie znaczy, że nasz pierwszy pobyt w Hiszpanii był stratą czasu. Wręcz przeciwnie, wtedy właśnie zakiełkowała nie tylko miłość do latynoskich klimatów, ale przede wszystkim sam zamysł powrotu do przemierzania świata zaczynał znowu nabierać realnych kształtów 😀

Plaza de toros de la Malagueta

Spędziliśmy na Maladze tydzień, w malowniczo położonym motelu, prowadzonym przez bardzo sympatyczną rodzinę. Nawet nam się trafiła opcja ze śniadaniami ( co w naszym przypadku nie jest takie oczywiste 😉 )…Muszę tu zaznaczyć, że Marcin, moja druga połowa, dość sceptycznie podszedł na początku do owych śniadań, zwłaszcza kiedy zobaczył na talerzu owoce, plus może ze dwie grzanki z kilkoma plasterkami chorizo. W sensie, że ilość , rzecz jasna 😀 😀 Szybko jednak się okazało, że w tym klimacie, to w zupełności sycąca ilość pożywienia…

Malaga, widok z Castillo Gibralfaro

Nie będę tu przepisywać historii Malagi z Wikipedii, czy innych internetowych źródeł, bo kto chętny, zrobi to i tak, a kto po prostu chce wiedzieć co w Costa del Sol piszczy na co dzień, wystarczy, że prześledzi na przykład grupy na FB dotyczące turystyki w tym rejonie, które zresztą serdecznie polecam, bo są naprawdę pomocne. Z mojej strony mogę powiedzieć, że z dziejami Malagi, jest trochę jak z moją dotyczasową historią podróżowania : up and down 😀 . I trochę z jednej skrajności w drugą… Z racji bowiem strategicznie kluczowego położenia, Malaga zawsze przyciągała wielkich władców. Władców bardzo różnych kulturowo. Dlatego właśnie architektura tego hiszpańskiego miasta ma w sobie połączenie rzymskich, islamskich i współczesnych cech.

Castillo Gibralfaro

Od ruin Teatro Romano, poprzez La Alcazabę, Castillo de Gibralfaro, po Teatr Cervantesa, wszystko ma w sobie szczególny klimat. Zdecydowanie warto zobaczyć każdy z tych budynków. 

Dla miłośników corridy polecam Plaza de Toros de la Malagueta. Corridy, która już w wielu miejscach, w Hiszpanii jest zabroniona. W Andaluzji jednak niestety walki nadal się odbywają. Tak, wiem, to tradycja. I mimo, że staram się w moich opisach zachować obiektywizm i poszanowanie dla miejscowych obrządków, nie we wszystkich przypadkach jest to możliwe…

Oczywiście zwolennicy walk byków mogą przytoczyć inny kontrowersyjny przykład lokalnych tradycji, a mianowicie bardzo częstych katolickich procesji, w których udział biorą ludzie przebrani za postaci niczym z ku klux klanu… No cóż, tak to już jest z tradycjami, albo się je kocha, albo nie rozumie…

A kiedy już przedreptamy kilometry po Maladze, można wsiąść do pociągu byle jakiego i na przykład pojechać zobaczyć Benalmadenę 🙂 Przepiękne, malownicze miasteczko, gdzie mimo wszech obecnej turystycznej gorączki, mieszkańcom udało się utrzymać taki typowo podmiejski i romantyczny klimat. Jak kto nie ma lęku wysokości, można się nawet wybrać na przejażdżkę kolejką linową Benalmadena Cable Car. Tam również znajduje się uroczy Park i przepiękne plaże…

Benalmadena, rynek

Generalnie kraina Banderasa i Picassa ma w sobie coś, co sprawiło, że od tamtego czasu, choć raz roku jesteśmy w Hiszpanii. W różnych jej rejonach, na różnych szerokościach geograficznych… Ale to tam wszystko się zaczęło, tam przeprosiłam się z oliwkami, tam mnie urzekła hiszpańska mentalność, tam się przekonałam, że coś takiego jak siesta naprawdę istnieje, i tam postanowiłam, że trzeba zobaczyć w życiu więcej. Że trzeba zobaczyć ile się da 🙂 . I tego się póki co trzymam 😀

Benalmadena, Park

Wielu miejsc na Maladze wtedy nie zobaczyliśmy, być może przez nasze roztargnienie, i wtedy jeszcze braki w przemyślanej organizacji, a być może ze względu na ograniczenia czasowe. Jednak wszyscy przecież wiemy : początki bywają trudne 😉 

Na pewno warto się wybrać na El Camito del Rey, pieszego szlaku wśród wąwozu znajdującego się w Parku Narodowym Desfiladero de los Gaitanes, którego my niestety nie zwiedziliśmy, ale na pewno jest na naszej „liście uzupełniającej” 😉 . Przebywając na Maladze, można też zorganizować sobie wycieczkę na Gibraltar. Dla tych co zaś wiecznie w biegu, podobnie jak my, jak zwykle mogę polecić bus HopOnHopOff.

Teatr Cervantesa.

Tak więc, cokolwiek pozostało w mojej pamięci, tym się podzieliłam 🙂 . Lecąc na Malagę, moim zamiarem było przede wszystkim skorzystanie ze słonecznej pogody, której tak bardzo brakuje czasem w Londynie… A wróciłam z zapasem planów kolejnych wypraw na następne minimum dziesięć lat :D. Planów, które się zmieniają, ewoluują, ale przede wszystkim : są 😀

Costa del Sol, to miejsce pełne atrakcji kulturalnych, historycznych, gdzie można delektować się słońcem przez większość roku, nawet przy pojawiających się ostatnimi czasy powodziach. Warunki klimatyczne, rytmy flamenco, malownicze małe, andaluzyjskie uliczki, tworzą naprawdę niepowtarzalną atmosferę, która oby trwała w tym pięknym rejonie jak najdłużej 🙂

Benalmadena, Park


Dodaj komentarz