🎄JARMARKI BOŻONARODZENIOWE🎄

…” Rutyna jest jak rdza„…

G.G. MARQUEZ

Stephansplatz, Wiedeń

W ciągu całego mojego życia, jedynym miejscem, do jakiego podróżowałam zimą, jest mój rodzinny kraj – Polska. A i to nie zdarzało się zbyt często 😀 Tak… jak zapewne się domyślacie, nie jestem wielbicielką zimy. Powiem więcej – czym być może narażę się nie tylko rodakom, ale i reszcie zimowych entuzjastów – śnieg działa mi na nerwy 😀 …

Wiedeń, Centrum

Zimowe widoki, górskie krajobrazy pokryte białym puchem, cudowne leśne scenki z drewnianym domkiem pośród śnieżnej pokrywy – owszem – ale tylko na obrazku 😀 Moja awersja do niskich temperatur wręcz się z wiekiem niestety pogłębia… Dlatego właśnie pewnego dnia pomyślałam, że zaczynam wpadać w niebezpieczny rodzaj rutyny. Tej z cytatu : rdzewiejącej… I wtedy w mojej głowie zapaliła się mała, czerwona żaróweczka : kiedy, jeśli nie teraz?…. 😀 Kiedy, jeśli nie teraz wybrać się od czasu do czasu w chłodniejsze miejsca?… Przecież może one też są piękne? …🤔🤔

Jarmark przy Michaelerplatz, Wiedeń

Podchodząc więc ostrożnie do tematu, stwierdziłam, że kolejna wyprawa do Austrii , tym razem tuż przed Bożym Narodzeniem, idealnie będzie pasować na rozpoczęcie nowych nie tylko kierunków, ale i klimatów podróżniczych. Ci zaś, którzy mnie znają, mogą sobie tylko wybrazić, że była to decyzja istnie wręcz heroiczna 😉 … Nawet jeśli zimy nie są już tak w tym rejonie surowe…

Skoro jednak decyzja nie była tak łatwa, musiałam jakoś sama siebie przekonać, że warto 😀 Nie przepadam za zimowymi sportami, nie lubię nart, ani łyżew, nie lubię wojny na kulki śnieżne… Jak zatem spędzić czas w Wiedniu zimową porą???…🤔🤔

A przecież odpowiedź była oczywista : bożonarodzeniowe jarmarki !!! 🎄

Dziś wiem już, że był to doskonały pomysł 😀 I mimo, iż mój czas był dosyć ograniczony, udało mi się zobaczyć, jak przepięknym miejscem jest Wiedeń i okolice, przed Bożym Narodzeniem. Atmosfera jaka panuje na jarmarkach, ma niepowatrzalny, ciepły klimat. Cudeńka, jakie można tam kupić, zobaczyć, spróbować jest dosłownie trudno opisać. Straganiki z rękodziełem, domowymi nalewkami i wszelkiego rodzaju wyrobami, uroczymi stroikami, przyciągają tłumy zarówno mieszkańców jak i turystów.

Świąteczno-noworoczne jarmarki, pełne muzyki, śpiewu, cudnych światełek i nieziemsko pięknych zapachów, zamieniają Austrię w krainę jak z bajki już od połowy listopada. Do najbardziej popularnych kiermaszy należą przede wszystkim : jarmark przy pałacu Schönbrunn, Art Advent przy Karlsplatz, bazarek przy Michaelerplatz, Advent Market w okolicy Opery Wiedeńskiej, a także na Stephansplatz i Maria-Theresien Platz.

Na każdym z nich nie można obojętnie przejść obok stoisk pełnych szklanych figurek śnieżnych, wywodzących się właśnie z Austrii, które mają w Wiedniu nawet swoje muzeum. Dla kulinarnych smakoszy zdecydowanie mogę polecić tort Sachera, wiedeńskie precle, a przede wszystkim tradycyjny, świąteczny punsch – pokrewną naszemu polskiemu grzańcowi – nalewkę. I narażając się po raz drugi moim rodakom, muszę stwierdzić, że zwłaszcza punsch o smaku pomarańczowym zdecydowanie wygrywa z jakimkolwiek naszym winem grzanym 😀 ! Do tego, można również spałaszować grillowaną kiełbaskę, pieczone kasztany, ale to jak już ktoś lubi takie specjały 😉 .

Wybierając Austrię na moją zimową wyprawę, jak zwykle zatrzymałam się w Baden pod Wiedniem. Wystrój miasteczka w niczym nie ustępuje wiedeńskim dekoracjom. Urocze stoiska lokalnych wytwórców w Kurparku, kolędowanie na Josefsplatz wieczorową porą, czy straganiki wokół miejscowego Ratusza, tworzą naprawdę niepowtarzalny klimat, nawet w dość zimne wieczory. Mieszkańcy całymi rodzinami spotykają się wokół maleńkich stoliczków, pałaszując świąteczne specjały, lub szukając ostatnich prezentów w przepięknie przystrojonych sklepikach. Całość wygląda tak kolorowo i ciepło, że całkowicie można zapomnieć o niskiej temperaturze.

Czy ludzie biegają tam w zakupowej gorączce? Jeśli tak, to proszę mi wierzyć, robią to bardzo dyskretnie. Zwłaszcza w tym małym miasteczku pod Wiedniem, niezależnie od tego czy świętujecie Boże Narodzenie, i tak ulegacie tej prawdziwej, rodzinnej atmosferze. Nawet podróżując samemu 🙂 . W takich właśnie miejscach najlepiej widać, że nie tylko prezenty mają znaczenie, ale klimat, przede wszystkim klimat 😀

Baden pod Wiedniem, Rathausplatz

Do tej pory, miałam okazję zobaczyć jedynie rodzime, krakowskie jarmarki świąteczne. Po odwiedzeniu austriackich kiermaszy, pomyślałam, że może czas na nową, świeżą rutynę w moim życiu – wybieraniu się co roku w nowe miejsca, właśnie zimową porą. Bo dzięki Bożonarodzeniowym targom można w jednym miejscu poznać lokalne tradycje, spróbować miejscowych potraw, a i zakupić lub chociaż pooglądać regionalne wyroby. I mówię to ja, osoba nie przepadająca za robieniem jakichkolwiek zakupów 😀 Już samo to jest dowodem na niepowtarzalną atmosferę takich miejsc 😀

Baden pod Wiedniem.

Jedna odpowiedź na “”

Dodaj komentarz