BALI

BALI – ZIELONA PERŁA INDONEZJI

… ” Podróżowanie uczy skromności. Widzisz jak niewiele miejsca zajmujesz w świecie”…

G.FLAUBERT

Wyprawa na Bali była naszą pierwszą daleką podróżą, jaką zdecydowałam się zupełnie samodzielnie zorganizować. Decyzję taką podjęłam przede wszystkim ze względu na mój sentyment do Dalekiego Wschodu, który zakiełkował podczas mojej , również pierwszej wycieczki w tamten kierunek świata, do Tajlandii, dwadzieścia lat temu… Pamiętając piękne plaże na wyspie Phuket, pyszne jedzenie w tajskich, maleńkich knajpkach, i przede wszystkim niezwykle fascynującą kulturę, doszłam do wniosku : kierunek Denpasar 😀

Plaża Seminyak

Starając się w miarę rzetelnie przygotować do wyjazdu, chciałam zebrać wiarygodne i obiektywne wiadomości. Muszę jednak przyznać, że zdecydowana większość opinii była naprawdę zniechęcająca… Zaśmiecone plaże, brudne miasta, nachalni,nieuczciwi i niegrzeczni tubylcy, tłumy turystów i wszechobecna komercja. Jednym słowem : przereklamowana i rozczarowująca destynacja…

Dziś, po trzech latach od tej wyprawy, po odwiedzeniu wielu innych miejsc na świecie, po poznaniu innych kultur, mogę stwierdzić jedynie, że jak mówi nasze stare polskie przysłowie : punkt widzenia zależy od punktu siedzenia…. A w tym konkretnym przypadku : od ruszenia „siedzenia” 😉

Batuan Temple

Już sama podróż samolotem okazała się nie lada wyzwaniem. Trwała prawie 24h, i złożyły się na nią dwa loty : z Londynu do Doha na Katarze, i z Kataru do Denspasar. Wybrałam na tę drogę linie lotnicze Qatar Airways, które mogę z czystym sumieniem serdecznie polecić. Wygodnie, przyjemnie, i do tego nawet smacznie. Mimo, iż nie należą one do najtańszych, naprawdę można znaleźć bilety w przystępnych cenach, choć rzecz jasna, z odpowiednim wyprzedzeniem. Na pokładzie samolotu zostanie Wam wręczony formularz tzw „wizy turystycznej” oraz deklaracji celnej. Obie karteczki wręczamy pracownikom w okienkach na lotnisku, a w zamian za to, dostaniemy pieczątkę do naszego paszportu. Tak. Kolejka zazwyczaj jest długa, i prawdopodobnie trzeba będzie w niej chwilę postać, ale proszę mi wierzyć : potrenowanie nieco cierpliwości nie zaszkodzi 😀

Zatoka Jimbaran

Podobnie jak w większości takich krajów, gdzie turyści są przeważnie jedynym „dochodem”, rzeczywiście już na lotnisku trzeba być w miarę zorganizowanym i grzecznie konsekwentnym w swoich decyzjach. W przeciwnym razie będziemy narażeni na dodatkowe, czasem całkiem niemałe koszty, a to za niesienie walizki, a to za zawołanie taksówki, itp, itd… Z tego właśnie powodu, wszelkie przejazdy i transfery bukowałam przed wylotem.

Brama do Batuan Temple

Na miejsce pobytu wybrałam Seminyak, w dzielnicy Badung. Na dwa tygodnie wynajęliśmy Rumah Akira apartament, w prywatnej willi, której gospodarze są niezwykle mili i bardzo pomocni. Całość znajduje się pięknej okolicy, niedaleko plaży, i z dala od komercyjnego centrum. Ceny, przynajmniej w tamtym okresie były bardzo korzystne, a oprócz gościny, właściciele udzielali nam praktycznych rad, i nawet zorganizowali kilka naszych wycieczek.

Zachód słońca w Uluwatu

Przemierzając Bali, trzeba mieć na względzie fakt, że warto się zastanowić nad formą transportu. Najwygodniej, najszybciej i najtaniej będzie zdecydowanie poruszanie się na wynajętym skuterze. Trzeba jedynie pamiętać, aby mieć do dyspozycji międzynarodowe prawo jazdy. Oprócz tego, taksówki, czy właśnie bardzo często wynajęcie kierowcy związanego z naszym miejscem pobytu, może okazać się cenowym strzałem w dziesiątkę. Poza tym, dobrze jest pamiętać, że mieszkańcy Bali bardzo chętnie polecają się nawzajem, wspierając swoje biznesy. No i rzecz jasna , można też wędrować przez Bali pieszo ( jak na przykład moja skromna osoba, spacerująca ze skręconą kostką z Seminyak do Kuty, plażą… po dłuższym zastanowieniu : nie polecam 😀 )

Batuan Temple

Oprócz przemyśleń w temacie komunikacji, dobrze jest również przygotować swój portfel. I również, zalecałabym raczej zrobić to jeszcze w domu. Walutą Bali jest indonezyjska rupia. Większość transakcji na wyspie jest przeprowadzana właśnie w tej walucie, choć w niektórych miejscach można użyć USD. W bankomatach na Bali spotkamy się z dziennym limitem, który zazwyczaj będzie zaznaczony na maszynie. Nominały są bardzo wysokie, liczenie odbywa się w milionach. Z tego właśnie powodu, należy dokładnie przeliczać gotówkę, jeśli już zdarzy się nam wymieniać pieniądze w miejscu innym niż bankomat. W ten sposób unikniemy nieprzyjemnych sytuacji związaych z celowymi, lub przypadkowymi błędami.

Monkey Forest

Jeśli już mamy gotówkę, mamy transport, gdzie zatem należy się udać?

Monkey Forest

Mnie osobiście najbardziej na Bali urzekła natura i fascynująca kultura. Ta niewielka stosunkowo, indonezyjska wyspa, przez całe stulecia znajdowała się pod silnym wpływem sąsiedniej Jawy. W epoce kolonialnej zaś, przypadła Holandii. Mimo, iż należy do grupy wysp Archipelagu Malajskiego, Bali jest niezwykle unikatowa. Podczas gdy cała reszta Indonezji jest zdominowana przez wpływy muzułmańskie, na Bali króluje tzw Hinduizm Balijski. Jeśli zaś chodzi o klimat, to mamy tam do czynienia z aurą równikową, z porą suchą w sierpniu i wrześniu. Nie sugerowałabym się natomiast prognozami pogody z telefonów, na kórych ciągle można obserwować w tamtym rejonie opady. Trzeba jednak przyznać, że musimy się przygotować na upał. Upał dosyć wilgotny. Co za tym idzie, biorąc pod uwagę fakt, że większość wyspy porastają lasy tropikalne, należy się przygotować na spotkania z florą i fauną, w postaci jaszczurek, komarów, i innych insektów, dosłownie na co dzień….

Jednym z najbardziej urzekających miejsc na świecie, jakie do tej pory mogłam zobaczyć, są pola ryżowe w mieście Ubud. Miejsce to jest tak piękne, pełne swoistej harmonii, i pewnego rodzaju „ładu duchowego”, że człowiek mimo zazwyczaj wysokiej wilgotności w tamtych rejonach, ma po prostu chęć usiąść i medytować nawet pośród turystów, i nieco irytujących dronów…. Po polach tych, można się również przespacerować. Ja, ze względu na, wspomnianą już – nogę skręconą w kostce, musiałam zadowolić się jedynie kontemplacją tego cudu natury na jego szczycie. Ścieżka bowiem jest miejscami stroma i ze względu na wilgoć, dosyć śliska.

Będąc w Ubud, polecam zwiedzić Monkey Forest, gdzie zwierzęta te są na wolności, i to my wchodzimy na ich teren. Oczywiście należy się stosować do zamieszczonych na tablicy przy wejściu, kilku praktycznych wskazówek, z których najważniejszą jest prawdopodobnie zostawienie zbędnych rzeczy poza obiektem. Małpki nie będą wówczas zainteresowane porwaniem Waszych okularów z czubka głowy, bądź torebek luźno noszonych… 😀 Czego jednak nie należy zostawiać, np w samochodzie, to spray na komary…Jeśli nie chcecie być „zjedzeni żywcem” w tym tropikalnym lesie, trzeba owy spray ze sobą wziąć, albo choć dość skrupulatnie go zaaplikować na skórę… ( tak, jak się zapewne domyślacie, mój spray został w aucie… )

Kolejnym przystankiem w tej okolicy może być Batuan Temple. Jest to świątynia znajdująca się w typowej balijskiej, niewielkiej miejscowości. Wejście do niej jest tradycyjnie rozdzieloną na dwie części bramą. A całość jest poświęcona trójcy bóstw : Vishnu, Shivie i Brahmie. Budowle pochodzą prawdopodobnie z ok X wieku, wykonane z charakterystycznej czerwonej cegły, ozdobione zaś są pięknymi rzeźbami i posągami nie tylko bogów, ale i demonów czy zwierząt. Wśród misternie wykonanych zdobień, szczególne miejsce zajmuje kontrowersyjny w innych częściach świata symbol swastyki. Tutaj symbolizuje ona szczęście i pomyślność. Aby wejść na na teren świątyni, należy uiścić dobrowolną daninę, w zamian za którą otrzymamy charakterystyczny sarong, jaki należy zawiązać wokół pasa.

W nieco dalszej części wyspy, bardziej na południe, możemy podziwiać inny kompleks świątynny : Uluwatu. Podczas wyprawy tam, będziecie mieć okazję nie tylko zobaczyć jedne z najpiękniejszych budowli sakralnych na Bali, ale również urokliwą Zatokę Jimbaran. Jeśli zaś wybierzecie się tam późnym popołudniem, będziecie mieli szczęście obserwować cudny zachód słońca, jak i również z bliska obejrzeć słynny Kecak Dance, tradycyjny taniec wokół ognia.

Uluwatu Temple

Bali ma również do zaoferowania inne, typowo turystyczne atrakcje, jak ZOO, nawet nocną porą, czy safari, wyprawy na sąsiednie wyspy : Nusa Lembongan, Gili, czy nawet Komodo. Miłośnicy górskich wspinaczek, pamiętając o dobrym obuwiu i zapasie wody pitnej, mogą się wybrać na Górę Batur, gdzie znajduje się, jak już wiemy, czynny wulkan. Wodospady, kaniony,surfing, każdy znajdzie coś miłego dla oka i ducha…

Na zakupy, zdecydowanie należy wybrać się do Kuty. Tłocznej co prawda, i gwarnej okolicy, gdzie korki mogą przyprawić o ból głowy, ale na pewno można tam nabyć wszystko : od typowych pamiątek, po odzież czy lokalne pyszności… Nie zapominając oczywiście o targowaniu się… Podczas robienia natomiast zakupów tzw pierwszej potrzeby, musimy pamiętać, że produktem koniecznym jest woda. Zazwyczaj w hotelach, czy innych miejscach noclegowych, woda jest dostępna na terenie tych obiektów. Jeśli jednak z jakiegoś powodu nie będzie jej w Waszym zasięgu, musimy pamiętać o nabyciu wody do spożywania, wyłącznie w sklepach. A nawadniać się trzeba. Zwłaszcza, jeśli w tym klimacie mamy zamiar dużo wędrować. Sporo przydatnych informacji znajdziecie na oficjalnej stronie Bali, gdzie oprócz polecanych destynacji, dobrze opisane są poszczególne części wyspy, jak i jej transport.

Zapewne zwróciliście uwagę, że pominęłam zupełnie kuchnię z tego rejonu Azji. Jest to jendak zabieg celowy, gdyż postanowiłam przedstawić Wam, już całkiem niedługo, kuchnię dalekowschodnią w osobnym blogu 😀 .

codzienne dary
domowi lokatorzy 😀

Mieszkając dwa tygodnie w Seminyak, oprócz możliwości zwiedzenia wielu miejsc na wyspie, mieliśmy również okazję, dzięki uprzejmości naszych gospodarzy, zobaczenia z bliska ich codziennego życia, rytuałów, jak pracują i jak wypoczywają, co jedzą. Jest to naprawdę doświadczenie na pograniczu dosłownego zderzenia z inną nie tylko kulturą, ale i mentalnością, sposobem bycia… To prawda, że ludzie tam często szukają zarobku na dosłownie każdym kroku, że starają się , w ich mniemaniu, robić „dobre interesy”, że coraz bardziej, kosztem poświęcenia świętości niektórych miejsc, za wszelką cenę starają się zadowolić turystów…. To wszystko prawda. Czy jednak właśnie z tego powodu Bali zasługuje na opinię przereklamowanego resortu z nieuczciwymi hadlarzami? Absolutnie nie ! Chyba, że z perspektywy resortu… Ale musimy zrozumieć, że nie w hotelowych kompleksach, ani nie na zatłoczonych hotelowych plażach należy szukać piękna! Żeby znaleźć coś wartego podziwu, trzeba moi drodzy ruszyć nasze skromne cztery litery 😀 Nawet ze skręconą kostką 😉

Bali zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Pomimo pewnych niedogodności, mojego zdecydowanie negatywnego nastawienia do targowania się, czy wchechobecnego, czasem irytującego zachęcania do robienia zakupów, ta część świata ma w sobie coś niezwykle uspokajającego, uczącego pokory, wdzięczności i umiejętności cieszenia się z prostych rzeczy… Dlatego, jeżeli kiedykolwiek będziecie mieli okazję podróżować w tamtym kierunku, odzwiedźcie Bali ! Posmakować piękna, zapachów i pysznej kuchni 😀

Plaża Seminyak

2 odpowiedzi na “BALI”

Dodaj komentarz