…” Nigdy nie wahaj się jechać daleko, za morza, granice, przemierzaj kraje, obalaj przesądy…”
Amin Maalouf.

Nad tą wyprawą zastanawiałam się dwa lata …
Szukając nowych wymówek w międzyczasie, zwiedziliśmy Dominikanę i dwa razy Lanzarote 😂😂
Meksyk, mimo swej ciekawej historii, którą uwielbiam, nigdy tak naprawdę nie był priorytetem na naszej “bucket list”… Z wielu różnych powodów..
I przyznaję się, bez zbędnych wyjaśnień… Zdecydowałam się wreszcie na zorganizowanie nam tej wyprawy, żeby mieć tzw “święty spokój” 😂
Nie chcę zabrzmieć, jak my tu , w jukeju mówimy : posh 😂 ,ale po moich doświadczeniach w Punta Cana, na Dominikanie, naprawdę podchodziłam sceptycznie do kolejnego wyjazdu w rejony Karaibów…Jednak wyrok zapadł…Bilety kupione : London —> Cancun—->Mexico City, a następnie : Mexico City —> Cancun —-> Playa del Carmen…

Dziś, mogę przyznać, że był to najlepszy wybór, jakiego dokonała do tej pory, moja druga połowa.
Meksyk jest absolutnie, bezapelacyjnie jednym z najbardziej fascynujących miejsc na świecie, jakie dotąd widziałam. I co najważniejsze, awansował na moją prywatną listę miejsc, gdzie zamierzam, planuję ( itp, pamiętacie z pierwszego bloga ), wrócić, i to całkiem niedługo.

Ale do rzeczy.
Pierwsze minuty na lotnisku w Cancun doprowadziły do szału nie tylko mnie, ale i mojego mężczyznę, który nadmieńmy, że nigdy nie panikuje…..Pamiętajmy, też, że to był Jego pomysł, ta cała meksykańska wyprawa… Dlatego z miejsca pomyślałam : chciałeś, to masz 😂😂 Jednakowoż, przestało mi być do śmiechu, kiedy nic nie wskazywało na to, że nasze bagaże, nadane w Londynie, w ogóle się kiedykolwiek pojawią….a następny lot, do Mexico City, miał się odbyć za 45 min….

I wtedy doznałam tzw Nirvany….
Po kilku rozmowach, w moim dalece łamanym hiszpańskim ( “dalece łamanym” to bardzo delikatne określenie), z obsługą lotniska, doszłam do epokowych, dla mnie wniosków… Nagle zrozumiałam, w jakim niepotrzebnym pędzie i stresie, żyjemy wszyscy w Europie…Wszystko musimy mieć na już, na teraz, na natychmiast. I w tym samym momencie zrozumiałam, jakim błogosławieństwem było dla mnie zrozumienie tej właśnie kwestii…

Nawet po tej, dziś już śmiesznej sytuacji, po przylocie, przyzwyczajenie się do wszechobecnego “chill out”, zajęło mi dobrych kilka dni…Mnie, osobie latającej do Hiszpanii, czy Włoch od ładnych paru lat…Nie, moi drodzy. To, jak Meksykanie starają się nie brać wszystkiego na śmiertelnie poważny sposób, jak starają się nie żyć w ciągłym biegu, i jak potrafią się cieszyć codziennym, zwyczajnym życiem, to jest zupełnie inny wymiar – bycia wyluzowanym….
Zatem jak dostaliśmy się do Mexico City? I co przydałoby się wiedzieć?…🧐
10h lotu British Airways z London Gatwick do Cancun. Serdecznie nie polecam. Cena przystępna. Owszem. Ale jeśli chodzi o loty z British Airways…może odeślę zainteresowanych do przejrzenia opinii na ich stronie. Żeby przypadkiem nie zniechęcać potencjalnych turystów. Ja osobiście w BA zawsze niesamowicie marznę… a marznąć 10h🙈🙈, to już masochizm..
W każdym razie, jeśli podróżujesz na własną rękę, bez biur podróży i innych takich “pomocników”, zawsze towarzyszy Ci dreszczyk emocji. Czy lot będzie na czas, czy bagaż dotrze z Twoimi majteczkami do docelowego miejsca, czy będziesz mieć dach nad głową?…
Nie wiem czy to jest właśnie to, co lubię, trudno powiedzieć… 😂😂😂
Kiedy zaś lądujesz w takim kraju jak Meksyk, z bardzo początkującym hiszpańskim, i trochę niejako z uprzedzeniem, to może tylko jeszcze bardziej skomplikować sytuację.

Także…nie ma co ukrywać, aklimatyzacja, nawet mnie, zajęła kilka dni, nie tylko ze względu na różnicę godzinową ( z UK 6h). I mimo, iż uważam siebie za doświadczonego podróżnika, i tak mam na koncie kilka rasowych wpadek.
W przypadku takich destynacji, już w samolocie dostaniecie formularze do wypełnienia – wizę, oraz tzw custom declaration ( chyba, że lecicie BA, to jest wielce prawdopodobne, że ich zabraknie, więc potem będziecie latać jak z piórem, zwłaszcza, jak oficer na lotnisku docelowym, poda wam formularz już przez kogoś wypełniony 🙈) Wiza składa się z dwóch części, jedna z nich zostanie oderwana przy kontroli paszportów. Radzę tę część, która Wam zostanie, bezpiecznie schować. I na pewno nie razem z plikiem rachunków z duty free. Chyba, że w drodze powrotnej marzycie o wcieleniu się w kamikadze, lub o zabawie w rosyjską ruletkę : przejdę, czy nie przejdę bez kary, bo potargałam wizę przez przypadek, i teraz udaję Janusza, podając celnikowi posklejany taśmą klejącą świstek….😂🙈
Tak. To przykład z życia wzięty.
Mojego 🙈
Ale jak widać wróciłam. Nie skończyłam w meksykańskim więzieniu… A poważnie? Poważnie, to jedynie cofnięto mnie do tzw Immigration Control. Dopiero później, po powrocie, dowiedziałam się, że konsekwencje mogły być o wiele większe, a zwłaszcza droższe…
Co do papierkowej roboty na lotniskach, obu – i Cancun, i Mexico City, jeśli zauważycie, że ludzie wypełniają niezliczone ilości kartek ( ręcznie🙈), i mimo, że macie przed sobą jakieś pięć osób do odprawy, a nadal od 45min stoicie w kolejce – tak, to jest najzupełniej normalne 😂😉
Nie należy się również stresować, kiedy szukacie jakiegoś miejsca, które google maps pokazuje Wam z dokładnością do 5m, a nie ma po nim śladu…Prawda jest taka, że…prawdopodobnie go po prostu nie ma…Choć poszukiwanie takie jest niewątpliwie doskonałym ćwiczeniem na szkolenie hiszpańskiego. Zwłaszcza w Mexico City, gdzie w miejscach oddalonych od Centrum, spotkanie człowieka mówiącego po angielsku graniczy z cudem…

Waluta.
Oficjalną walutą Meksyku jest peso. Ale w większości miejsc bez problemu można płacić amerykańskimi dolarami. Zdecydowanie lepiej, moim zdaniem, jest przywieźć ze sobą narodową walutę Meksyku. Jeśli jednak postanowicie wymienić ją na miejscu, uprzedzam – z walutą inną niż dolar lub Euro, może nie być łatwo…W Mexico City, trochę musieliśmy się nagimnastykować, by znaleźć miejsce, gdzie można było wymienić funty szterlingi. Notabene, polecam w tym celu CiBanco, w samym centrum Ciudad de Mexico. W miastach typu Cancun, czy Playa del Carmen z wymianą pieniędzy jest już o wiele łatwiej. Całkiem przyzwoity kurs, o dziwo, mają też na lotniskach.
Jak się poruszać?
Jeśli chodzi o lotniska, Cancun ma aż cztery terminale, i to oddalone od siebie dosyć sporo. Żeby Wam czasem nie przyszło do głowy pokonanie tych dystansów pieszo, aby było szybciej… ( tak, miałam taki pomysł 🙈 ). Do przemieszczania się pomiędzy nimi przeznaczone są busy, bardzo czytelnie oznaczone.
Lotnisko w Mexico City ma tylko dwa terminale. Niech Was to jednak za bardzo nie zmyli, gdyż ruch na tym lotnisku jest naprawdę ogromny…
Co do reszty transportu, trzeba przyznać, że poruszanie się po Mexico City nie jest bardzo skomplikowane i nie jest drogie. Do dyspozycji macie metro ( 5 pesos!!!, 12 linii), autobusy, taxi, Uber.

W miejscowościach okolicy Riviera Maya, busy z jednego miejsca do drugiego, również nie stanowią problemu ( ceny od 140 pesos).
Czy Meksyk jest bezpieczny?
To pytanie zadawał mi dosłownie każdy, przed wylotem. “ Nie boisz się?”, “tam ginie tylu ludzi..”, “kartele i mordercy!”….
Może ze względu na to, że mieszkam od lat w Londynie, Meksyk nie przeraził mnie swoją kryminalną legendą wcale. A po dwóch tygodniach spędzonych pośród tubylców, mogę śmiało powiedzieć, że Meksykanie są pogodni, pomocni, bardzo gościnni, ale także dumni i pracowici. Ze względu jednak na niezbyt pochlebną opinię w kwestii bezpieczeństwa, zdecydowałam się na zabukowanie hoteli w obu miescach : tak w stolicy, jak i Playa del Carmen. W obu przypadkach korzystałam z Booking.com, gdzie jest bardzo duży wybór zakwaterowania w Meksyku.

Dlaczego Meksyk?
No dlaczego? Przecież tam nic tylko kartele narkotykowe, handel ludźmi, wyzysk, brud i ubóstwo…
Czy na pewno?
Myślę, że jeszcze na początku tego roku zupełnie inaczej bym na to pytanie odpowiedziała. Dziś powiem tak : Meksyk, bo tam poznacie bliżej fascynującą historię Mezoameryki, Meksyk, bo tylko tam można spróbować prawdziwej meksykańskiej kuchni, Meksyk, bo nareszcie dowiecie się jaka jest różnica pomiędzy tequilą a mezcalem.

Ale przede wszystkim Meksyk swoją ciemną stroną nie odbiega wcale od innych miejsc na świecie. Jasną zaś potrafi przyćmić nie jeden bogaty i prosperujący kraj. Przemierzać miasta i miasteczka spokojnie możecie sami… Niestety, czas w wielu przypadkach goni niezmiernie. Z tego właśnie powodu, od czasu do czasu można skorzystać z tzw wycieczek zorganizowanych. Ja moje zamawiam na GetYourGuide.
Co warto ze sobą wziąć?
Jeśli lubicie piesze wycieczki, zdecydowanie polecam wygodne obuwie, nakrycie głowy i dobre okulary słoneczne, zwłaszcza w nadmorskich partiach Meksyku. Warto się również wyposażyć w coś na komary i inne takie paskudztwa. Radzę również, aby uważać z wodą. My zazwyczaj kupowaliśmy wodę butelkowaną, a następnie gotowaliśmy ją.
W Meksyku jest wiele supermarketów “tubylczych”, gdzie można dostać artykuły pierwszej potrzeby, ale jest również amerykański Walmart. Ceny są przystępne, a zaopatrzenie nie jest wcale gorsze od innych, bogatszych niż Meksyk krajów.

Czego unikać?
Na pewno ciemnych zaułków 😀 jak wszędzie. Ale również : prywatnych taksówek, “kantorów wymiany walut” spod ciemnej gwiazdy, taniego “srebra” i w ogóle zakupów “na wariata”, gdyż trzeba uważać na ceny, zwłaszcza w sklepach, gdzie nie ma ich jasno oznaczonych,lub na straganikach z pamiątkami. Spotkałam się również z opinią, aby przywiązywać uwagę do cen w menu. Osobiście jednak nie zdarzyło mi się być oszukaną w tym przypadku.

Atmosfery Meksyku nie da się przekazać w jednej tylko opowieści. Dlatego właśnie oprócz tego ogólnego wstępu, historia o ojczyźnie tequili ma pięć części, a każda z nich mówi o innym aspekcie dotyczącym tego pięknego kraju. 😁🧐 Każda ma również swój tytuł : Świat Piramid, Tajemnice Mexico City, W meksykańskiej kuchni , Sztuka i kultura Meksyku, Meksykańskie miasta i miasteczka.
Miłego czytania 😀






